Problemy nastolatków

Czytałam dziś, że podobno 20 procent nastolatek i nastolatków cierpi na zaburzenia psychiczne. Super zachęta dla rodziców do obserwacji dzieci i dla dzieci dla zgłaszania problemów. Niestety u nas słowo „psychiczne” działa nadal mocno odstraszająco. Nikt się do tego nie przyzna, jeśli nie zostanie zmuszony, zwłaszcza wśród nastolatków, którzy mogą zostać po prostu odtrąceni przez rówieśników z tego powodu. Może więc warto mówić dzieciom o zaburzeniach lękowych czy depresji, ale bez odnoszenia tego do zaburzeń psychicznych?

Swoją drogą są to statystyki zatrważające. Zresztą podobne do tych, jakie są wśród dorosłych, tyle że dorośli często wpadają w takie stany z powodu poważnych problemów, a młodzież? Oczywiście nie bagatelizuję ich problemów, tyle, że wiele z nich wynika z winy rodziców, którzy zamiast chronić dzieci, albo za bardzo je cisną (choćby na naukę), albo przenoszę na nich własne sprawy, uzależnienia, itp.

Strasznie to przykre…