Jesienna szarówka

Projekt: przetwory został zakończony z dwa tygodnie temu. W tym roku z wieloma rzeczami dałam sobie spokój, bo w zeszłym roku nam „nie schodziły”, więc co się będę urabiać. Za to deszcze i ponura pogoda, które trwają od początku października dały mi w kość. Nic mi się nie chce. Wróć. Chce mi się spać i leniuchować. Może powinnam znaleźć sobie jakieś nowe hobby, coś co by pobudziło moją aktywność. Albo zacząć coś ćwiczyć. Zwykle mam tak, że jak coś mi się nie podoba, co mogę sama zrobić/poprawić/naprawić to się nie zastanawiam, nie proszę o pomoc, nie odkładam na jutro, tylko to robię, np. zepsuło mi się dno szuflady w komodzie, to ją wyciągnęłam, obejrzałam i naprawiłam. Kot podrapał moje stareńkie łóżko sosnowe, znaczy ramę, na której ćwiczył pazurki, to je wyczyściłam papierem ściernym i pomalowałam na nowo, ciesząc się, że jest z prawdziwego drewna a nie z płyty. Zepsuła mi się lampka biurkowa, to ją rozmontowałam, przerobiłam i teraz wygląda tak świetnie, że mam zamówienia od rodziny i znajomych na kolejne 🙂 Więc tak mam zwykle, ale przez tą szarówkę moja energia zjechała w dół i nie chce mi się robić nawet rzeczy, które wydawało mi się, że mam „zautomatyzowane”. Mamy więc ostatnio obiady w wersji uproszczonej, przestoje w praniu i prasowaniu, sprzątanie tak żeby jakoś wyglądało, ale bynajmniej nie są wyczyszczone wszystkie kąty. Chyba sobie kupię jakąś witaminę D. Ponoć to czasem pomaga.

Nie mam też ochoty na czytanie portali, na których aż roi się od złych wiadomości. Od samych wojen mnie mdli. Nie wiem jak to możliwe, że niektóre państwa robią sobie poligony w innych, żeby przetestować swój arsenał i trochę się go pozbyć, bo przecież trzeba zamówić kolejny, a inne siedzą cicho i nic z tym nie robią. To ma być XXI wiek? Cywilizacja? Wręcz przeciwnie. To pokazuje, że umysły nie nadążają za techniką, że jesteśmy nie prostymi, ale prostackimi ludźmi o prymitywnym sposobie myślenia. Zresztą szkoda gadać.

Po tym marudzeniu, na koniec, dobra wiadomość – w przyszły weekend przesuwamy zegarki 🙂 Pośpimy dłużej i przez jakiś czas będzie się przyjemniej wstawało 🙂